Msza Święta i modlitwa o uzdrowienie, Kościół OO. Dominikanów, 15.02.2017r.

„Byłam dzisiejszego wieczoru na Mszy Św. i modlitwie o uzdrowienie. Ostatnie kilka dni były bardzo ciężkie w moim życiu, ponieważ nastąpiła dziwna kumulacja różnych zdarzeń. Rankiem przypadkowo znalazłam informację, że dzisiejszego wieczoru będzie modlitwa o uzdrowienie. Pomyślałam sobie, Boże tego właśnie w tym dniu potrzebuję. Podczas wielbienia, w pewnym momencie usłyszałam słowa: „Jest wśród nas kobieta, która choruje na nerwicę lękową, Panie uzdrów ją”. W tym momencie resztki łez wylały się z mojego serca, gdyż faktycznie od kilku lat leczę się na nerwicę. Następnie poczułam gwałtowne drżenie całego ciała i coś jak gdyby wyrywało się z mojego serca, a potem natychmiastowy, wszechogarniający spokój. Myślałam, że to tylko chwilowe, ale po wyjściu z kościoła nadal czułam niebywałą lekkość mojego ciała, którą nadal odczuwam.”

Izabela


Sesja modlitwy otwarcia się na Boże Błogosławieństwo, Jarosław, 6-7.01.2018r.

„Szczęść Boże!

PAN  JEZUS  UZDROWIŁ  MOJE  ZRANIONE  SERCE

Na rekolekcjach w Jarosławiu byłam po raz pierwszy i chcę się podzielić moją ogromną radością, że zostałam uzdrowiona przez Pana Jezusa. Zaproszenie „z biura podróży i oferta „last minute”, którą kierował do nas ojciec Michał :), czułam, że ewidentnie była skierowana do mnie, ale nie miałam na tyle odwagi, aby podejść i zabrać głos w sposób publiczny, stąd moje pisemne świadectwo.

13 lat temu doświadczyłam ogromnego zranienia od osoby bardzo mi bliskiej (w tamtym czasie). Mieliśmy plany: ślub, założenie rodziny i wspólne spędzenie reszty życia. Po zaręczynach wszystko zaczęło się komplikować. Zamiast ten najpiękniejszy czas narzeczeństwa spędzać na przygotowaniach do ślubu i radości jaka nas w przyszłości czeka, my nie potrafiliśmy ze sobą normalnie rozmawiać, tylko stale się kłóciliśmy… Pojawiały się u mnie pewne rozterki czy nasze plany mają jakikolwiek sens… Na potwierdzenie moich wątpliwości w dniu swoich 30-stych urodzin „w prezencie” od narzeczonego podczas (ostatniej jak się później okazało) kłótni dowiedziałam się, że „nie zasługuję na niego i że właściwie nie zasługuję na żadnego”. Rozstaliśmy się. W moim życiu nastał bardzo trudny okres. Podupadłam na zdrowiu.  Z ogromnego stresu, który wtedy przeżywałam „przyplątała” mi się choroba wrzodowa żołądka, a słowa wypowiedziane  z ogromną nienawiścią przez mojego byłego narzeczonego zaważyły na kolejnych wyborach w moim życiu… Przyszedł też ogromny kryzys mojej wiary. Miałam pretensje do Pana Boga za wszystko co mnie wtedy spotkało. Po jakimś czasie przebaczyłam tej osobie (przynajmniej tak mi się wydawało). Wysłałam do niego smsa, ale nie wiadomo dlaczego rana nadal pozostała w moim sercu. Była ona tak głęboka, że nie potrafiłam rozmawiać na ten temat z nikim. Mimo wszystko zaczęłam się modlić za tę osobę. Po pewnym czasie oprócz mojej kochanej Rodziny dzięki, której przeżyłam to wszystko, Jezus postawił na mojej drodze pewne osoby (głównie z mojej pracy) dzięki, którym znalazłam się w tym miejscu, w którym teraz jestem… między innymi też na tych rekolekcjach.

Dzień przed rekolekcjami miałam mnóstwo wątpliwości, czy robię dobrze, że się wybieram na te rekolekcje? Czy jestem już na to gotowa?, czy „nie za wcześnie”? Nawet podczas Eucharystii w Pierwszy Piątek w głowie miałam różne myśli – nie jedź! może nie warto…?

Sobota była dla mnie bardzo ciężkim dniem:
• po pierwsze za sprawą poważnych przeciwności, które napotykałam na swojej drodze zanim dojechałam na rekolekcje. W sobotę rano: zaspałam, miałam pewne problemy zdrowotne, które na co dzień u mnie nie występują, na drodze rutynową kontrolę policji, nawigacja błędnie pokazywała mi drogę, a najbardziej dotkliwszą było wpadnięcie w poślizg, gdzie moje auto zostało obrócone na drodze o 180 stopni, z  mojego roztrzęsienia na jednym z głównych skrzyżowań w Jarosławiu przejechałam na czerwonym świetle). Myślę, że te wszystkie przeciwności to działanie złego ducha, który nie chciał mnie wypuścić „ze swoich objęć”. Pomimo tylu przeszkód Jezus nie pozwolił na to, aby coś złego mi się stało i szczęśliwie dojechałam na rekolekcje.
• po drugie z powodu ogromnych przeżyć, które towarzyszyły mi podczas całego dnia. Przy charakteryzowaniu drugiego klucza „Przebaczenie” coś we mnie pękło. Rozsypałam się na „malusieńkie kawałeczki’. Powróciły bolesne wspomnienia związane z tamtymi zdarzeniami. Wieczorem bardzo obawiałam się „przejścia przez tunel”. Tylko za namową znajomych odważyłam się na to. Na początku w modlitwie wstawienniczej otrzymałam pewną wskazówkę, abym „już nie chowała tej rany w swoim sercu, bo nie warto”…

Przez tunel przechodziłam ze łzami w oczach, a jeden z braci zapytał się – „Asiu, dlaczego płaczesz przecież Pan Jezus Cię kocha miłością bezwarunkową i nic innego w życiu się nie liczy” i to było podsumowanie wszystkiego… Przed Najświętszym Sakramentem zawierzyłam Jezusowi całą moją przyszłość.

Niedziela była spokojniejsza. Pan Jezus podczas nabożeństwa bardzo delikatnie dotykał najwrażliwszych miejsc mojego serca. Po 13 latach w Imię Jezusa Chrystusa przebaczyłam Grzegorzowi. Jestem pewna, że Jezus uleczył moje zranione serce. Obecnie czuję się wolna. Moja radość jest wielka i nie zna granic, a pokój wypełnia moją duszę. Jezu dziękuję, za te wszystkie doświadczenia i kręte ścieżki w moim życiu, bo gdyby nie one nigdy bym się nie dowiedziała jak krucha jest moja wiara… Jezu dziękuję Ci również za każdą osobę, którą postawiłeś na mojej drodze, dzięki której mogłam zrozumieć, że to TY w moim życiu jesteś najważniejszy! Jezu dziękuję Ci za moje uwolnienie i uzdrowienie  – „Ty jesteś moim Ojcem, Bogiem moim i Skałą mojego ocalenia”

Chwała Panu!!!!”

Joanna