Obraz o zostawianiu śladów, sierpień 2016

Ścieżką w parku kroczy dziewczyna w bardzo jasnej (białej) sukience w drobne, różowe kwiatki. Dziewczyna idzie boso. Nogi dziewczyny są obleczone światłem, jakby skąpane w blasku. Dziewczyna idąc po ścieżce czasem przechodzi po zwiędłych, zeschniętych liściach. Czasem te liście są pomieszane z błotem, są mokre, jest ich bardzo dużo. Czasem dziewczyna idzie po szkle z rozbitych butelek, czasem wśród wijących się pnączy z kolcami. Nieraz stawia kroki po przeróżnych robalach, czasem są to skorpiony, czasem węże, również jadowite. Dziewczyna idzie prosto i pewnie, nie wybiera sobie drogi pomiędzy przeszkodami, a mimo to nic złego jej się nie dzieje. Jej stopy nie ulegają zranieniu. Cały czas obleczone są w blask. Idąc, dziewczyna zostawia ślady. Te ślady są nawet trochę większe niż anatomiczny odcisk stopy. Jakby stopy odciskały się z niewielkim marginesem. Te ślady są czyste, lśniące i nic ich nie brudzi, nic ich nie deformuje, nic ich nie zaciera po przejściu dziewczyny. Dziewczyna ma na imię Jerozolima.