Podziękowania od sióstr św. Józefa we Lwowie

Drodzy Przyjaciele!
Dowiedziawszy się o pomocy pieniężnej, przekazanej przez Was na rzecz naszej działalności, pragnę wyrazić gorące podziękowanie wraz z zapewnieniem o modlitwie w Waszej intencji. W naszym Domu we Lwowie przy ul Tatarbunarskiej prowadzimy świetlicę dla biednych dzieci, mają one możliwość odrobienia lekcji, dodatkowe korepetycje z języka polskiego, angielskiego i z matematyki; jedzą ciepły posiłek pierwsze albo drugie danie, mają zabawy td. Posługujemy chorym we Lwowie od 1996 roku. Obecnie opiekujemy się sześćdziesięcioma osobami chorymi i samotnymi. Ich sytuacje są nieraz bardzo trudne. Te osoby często nie mają możliwości finansowych i materialnych. Małe emerytury nie są wystarczające dla zakupienia nieraz podstawowych leków, które są koszmarnie drogie. Nie raz nie wystarcza na chleb, czy inną żywność. Pomoc polega nie tylko w zabezpieczeniu potrzeb materialnych, ale i w załatwianiu różnych potrzeb socjalnych, bytowych, czy komunalnych. Jest często potrzeba ciągłej opieki, czy medycznego nadzoru. Pobyt w szpitalu dla większości tych osób jest nawet nie do pomyślenia. Bezpłatna medycyna na Ukrainie jest bardzo droga, pójście do szpitala, wiąże się z opłaceniem każdej strzykawki, bandażu, czy aspiryny itp.. Do przykładu: masażysta z przychodni za jeden masaż chciał 100 hrywni, a tych masaży miało być przynajmniej dziesięć. 1000 hrywni dla takiej osoby wynosi całą jej emeryturę, a przecież masaż jest tylko jednym z wielu środków leczenia w tej konkretnej chorobie, są to i leki, i wizyta u lekarza, w dodatku trzeba i za coś żyć. Takich sytuacji jest wiele. Szczególnie w dzisiejszym trudnym czasie, kiedy ludziom brakuje nie raz podstawowych rzeczy, Wasza pomoc będzie jak najbardziej potrzebna. Właśnie dzięki takim ludziom, jak Wy, jesteśmy w stanie pomagać w różnych, trudnych dla tych ludzi, sytuacjach życiowych.
Niech Dobry Bóg stokroć wynagrodzi Waszą dobroć i wrażliwość serca!
Bóg zapłać!

S. Grażyna CSSJ, przełożona Domu

Felieton Przemysława Fenrycha o ojcu Tomaszu Aleksiewiczu OP

Zmarł dominikanin, o. Tomasz Aleksiewicz OP. W kręgach dominikańskich tercjarzy krąży smutny żart o tym, że chyba Pan Bóg zakłada w niebie klasztor dominikański, bo ostatnio sporo braci powołuje do siebie. I to takich jeszcze w sile wieku, jeszcze mogących tu na ziemi zdziałać wiele dobrego. Rok temu o. Jan Góra OP, pół roku temu o. Witold Słabig OP (ostatnio proboszcz na warszawskim Służewie, w Szczecinie dobrze pamiętany jako przeor i proboszcz w parafii św. Dominika), teraz o. Tomasz Aleksiewicz OP. Do wakacji duszpasterzował w Szczecinie, latem został przeniesiony do Poznania, gdzie się rozpoczęła jego kapłańska droga i tam niestety umarł. Przyjaciele i wychowankowie o. Tomasza wypełnili w Poznaniu szczelnie dominikański kościół Matki Bożej Różańcowej.

O jego kapłańskiej i organizatorskiej działalności z pewnością napiszą inni. Był przecież założycielem Wspólnoty Odnowy Charyzmatycznej „Jerozolima” w Poznaniu, utworzył Fundacji Przeciwdziałania Uzależnieniom „Dominik” w Warszawie”, zajmował się problematyką sekt. Wielkie dzieła, mądry i gorliwy kapłan, dobry człowiek. Ale ja w tym felietonie chciałbym wspomnieć lata dawne, bo z Tomkiem znaliśmy się niemal pół wieku. I bardzo sobie cenię tę znajomość.

Poznaliśmy się w czasie studiów w Poznaniu (lata 1970 – 74) – on studiował psychologię, ja historię, obaj aktywnie uczestniczyliśmy w życiu DA (dominikańskiego duszpasterstwa akademickiego) prowadzonego wówczas przez o. Konrada Hejmo OP. Tomek był klasycznym liderem, inicjował wiele społecznych działań w DA. W roku 1970 byliśmy razem na studenckim obozie w Bieszczadach, uczyłem się przy nim jak organizować i prowadzić taki obóz, co robić, by był nie tylko turystyką, ale sięgał głębiej. Potem obozy organizowaliśmy raczej oddzielnie, każdy w swoim stylu. Pamiętam zainicjowaną przez niego akcję wysyłania paczek z pomocą podopiecznym misjonarzy w Indonezji. Tomek był typem społecznika, który umiał zarażać innych do swoich idei i dobrze zorganizować wspólną pracę. Całymi nocami siedzieliśmy w salach duszpasterstwa i pakowaliśmy mąkę i mleko w proszku w płócienne worki, a potem w kartony. Z inicjatywy Tomka nawiązaliśmy współpracę z domami dziecka prowadzonymi przez Siostry Urszulanki w Otorowie i Lipnicy. Braliśmy dzieciaki na nasze studenckie obozy w górach, zapraszaliśmy na święta do domów, w kilku przypadkach skończyło się to adoptowaniem dzieci i wychowaniem w zwyczajnych rodzinach. Dla nas z Oleńką było to ważne doświadczenie – po latach owocowało zaproszeniem do domu naszego Tomka… Tomasz zainicjował także poznańskie uczestnictwo w warszawskiej pielgrzymce pieszej. To wtedy wystartowali „Karawaniarze” – kto dzisiaj pamięta, że nazwa pochodzi od „karawany” – długiej serii żartów opowiadanych przez o. Joachima Badeniego OP? Wymyślił nazwę Tomek i przyjęła się. Zgodnie z pomysłem Tomka poznańska grupa jako pierwsza na pielgrzymce przyjęła gości zagranicznych, konkretnie grupę młodych Włochów. I stąd do dziś pamiętane przeze mnie donośne zaproszenie na posiłki” „Tutti caravaniari, andiamo, mangiare!” Tomek po studiach wstąpił do dominikanów, pamiętam jak wraz z chórem nowicjuszy śpiewał na naszym ślubie z Oleńką. Stare czasy…

Łapię się na tym, że wspominając tomkowe inicjatywy sprzed lat łatwo przychodzę z opowiadania o nim na opowiadanie o nas. Myśmy to robili. Wynika to z tego, że Tomek był autentycznym liderem. Nie brakowało mu cech przywódcy, był postacią bardzo specyficzną, rzucającą się w oczy. Było w nim dużo dystansu i ironii wobec siebie, otoczenia, świata. Autentycznie pobożny, nie miał w sobie nic ze sztucznej dewocji na pokaz. Z dużą wrażliwością na potrzeby najbiedniejszych inicjował i organizował przedsięwzięcia, doprowadzał je do sukcesu ale jakoś tak, że nie mieliśmy poczucia, że robimy to pod jego kierownictwem, ale z nim razem. Tomek Aleksiewicz w poznańskim DA pozostawił we mnie trwały ślad. Dziękuję Tomku…

Przemysław Fenrych

Ogłoszenia:

1. Zapraszamy na Mszę św. w intencji  Lekarzy i Pielęgniarek Oddziału Kardiologii, (gdzie był leczony o. Tomasz Alexiewicz OP),
która zostanie odprawiona w  Kościele Akademickim OO. Dominikanów w Poznaniu (al. Niepodległości 20)
w niedzielę, 19 lutego, o godz. 11:30.

Michał Pac OP,  przeor

Księga Wdzięczności >>